PLENDE
unesco logo kwidzyn
Zamek
w Kwidzynie
logo sztum
Zamek
w Sztumie
Konferencja bibliotekarzyMarlstoneTrasa zielonaEdukacja muzealna online

Wydarzenia / Zamek w SZTUMIE online

Zamek w SZTUMIE online

To, że muzeum jest zamknięte, wcale nie oznacza, że nie da się go zwiedzać. Może nawet w pewnym sensie łatwiej zwiedzać przez internet, niż "na żywo". Czy są chętni żeby pozaglądać w zakamarki zamku normalnie niedostępne i przyjrzeć się szczegółom, które mógłby umknąć uwadze w czasie zwykłego spaceru po Zamku w Sztumie?

 

Zanim zaczniemy musimy sobie uświadomić, że Zamek w Sztumie był kiedyś znacznie większy, przynajmniej jeżeli chodzi o wysokość murów, bo jeśli chodzi o powierzchnię, to mniej więcej taki sam, jak dzisiaj. Nie przypominał może bardzo “standardowego” krzyżackiego zamku, z czworobocznym Zamkiem Wysokim i mniej regularnym układem murów obronnych wokół niego. Ten kształt zarezerwowany był dla najważniejszych warowni zakonnych, czyli zamków konwentualnych. Pod tą nazwą kryją się zamki, w których siedziby miały krzyżackie konwenty, czyli zgromadzenia braci zakonnych pod przewodnictwem komtura. Nie wszystkie zresztą zamki należące do tej najwyższej kategorii były budowane według „czworobocznego” i regularnego szablonu. Wystarczy obejrzeć rekonstrukcję zamku w Toruniu – bardzo ważnego i stanowiącego siedzibę komtura, by to zauważyć.

A co zatem z Zamkiem w Sztumie? Ten był siedzibą wójta, czyli urzędnika krzyżackiego średniego szczebla. W średniowieczu miał tylko dwa skrzydła zamkowe przyklejone do murów obronnych i trzecie – gospodarcze. W ogóle nie miał przedzamcza. Jednak jak na zwykły zamek wójtowski zajmował sporo miejsca. Co zatem różniło go od pozostałych zamków tej samej kategorii? Jeden szczegół: był rezydencją wielkich mistrzów.

Wielcy mistrzowie chętnie korzystali z położonej o pół dnia drogi od Malborka rezydencji w Sztumie. Do przybycia do niej skłaniało ich nadwerężone zdrowie (zawsze mówiono, że w Sztumie żyje się zdrowiej), chęć chwilowego oddalenia się od codziennych trudów władzy, a może też odbywania ważnych spotkań, o których nie koniecznie musieli się od razu dowiadywać szpiedzy, z których nie jeden zapewne czuwał w Malborku.

Ale jak wyglądał zamek za krzyżackich czasów i jak korzystali z niego wielcy mistrzowie?

 

Wszystkie te odpowiedzi znajdziecie w artykułach poniżej...

 


 

W Sztumie zdrowiej...

 

Pisaliśmy niedawno jak wyglądała siedziba wielkich mistrzów w Sztumie, przynajmniej na tyle na ile wiedzę o tym uzyskaliśmy ze źródeł historycznych i badań archeologicznych. Pisaliśmy też o sztumskiej studni i jej zdrowej wodzie, która była znana w okolicy. Dzisiaj będzie zatem i o siedzibie i o wodzie i o zarazie, bo to przecież najbardziej aktualny temat.

 

A było tak:
Niedługo po bitwie pod Grunwaldem - choć pewnej daty nie znamy - w Malborku wybuchła zaraza. Jaka choroba zaatakowała mieszkańców miasta w cieniu malborskiej warowni również nie wiemy. Zagrożenie musiało być znaczne, skoro zachowała się treść listu, jaki wówczas do wielkiego mistrza napisał komtur elbląski. Komtur zwracał w liście uwagę wielkiego mistrza na fakt, że jego słudzy co dzień wychodzą do miasta (zamiast #zostańwdomu) i mogą w związku z tym przywlec zarazę do zamku. W tej sytuacji pozostawanie wielkiego mistrza wraz z dworem w Malborku komtur uznał za zbyt ryzykowne. Doradzał zatem mistrzowi najrychlejsze opuszczenie Malborka. A co w tej wiadomości jest najciekawsze? To, że komtur zaprasza wprawdzie i ewentualnie wielkiego mistrza do siebie, do Elbląga, ale pisze, że byłoby najlepiej, gdyby mistrz przeniósł się do… Sztumu. Wspomina przy tym, że mistrz ma przecież na sztumskim zamku wygodną siedzibę i że nie będzie swoją obecnością przeszkadzał wójtowi w żniwach (o tym jak ważną funkcję miał wójt w ogóle, a wójt sztumski w szczególności, też niedawno pisaliśmy). W razie czego, pisał komtur, Malbork blisko i wszystko, czego mistrz mógłby potrzebować, można przywieźć. Wynika z tego, że sześć wieków temu wiedziano dobrze, że w Sztumie jest zdrowiej niż gdzie indziej.
Szkoda, że nie możemy dzisiaj powtórzyć rady elbląskiego komtura i zaprosić Państwa w czas zarazy do odwiedzenia sztumskiego zamku. Bo to i czasy inne i zaraza chyba trochę gorsza… Ale za to, skoro obowiązuje #zostańwdomu, będziemy tutaj nadal przyglądać się tajemnicom Zamku w Sztumie.

 

#otwartebramy #ZamekWSztumie #MZMoline
#Muzea_MKiDN #zostanwdomu

 

 


 

Most zwodzony bramy zachodniej

 

Pisaliśmy już o bramie - dzisiaj jedynej - która prowadzi na zamkowy dziedziniec od zachodniej strony. Bardzo pobieżnie wspomnieliśmy jednak o moście zwodzonym i systemie zamykania bramy. Ślady po związanych z tym średniowiecznych rozwiązaniach technicznych są jeszcze widoczne w jej murach.

Zatem do bramy prowadził drewniany most, którego najbliższy zamkowych murów fragment był ruchomy. Z siedemnastowiecznego opisu wiemy, że podnoszono go za pomocą łańcuchów. Dalszych szczegółów dostarczają wspomniane ślady na murach, zawłaszcza przy prawym (południowym) ościeżu bramy. Arkada portalu i ściana w której się znajdował jest w tym miejscu rozebrana, ale miejsce po niej jest czytelne. Ponieważ ślad ten jest cofnięty w stosunku do właściwego lica budynku, stwierdzić można, że otwór bramny znajdował się w niszy. Powyżej w murze tkwi poziomy kamień, nad którym wykonany został otwór. Jest to miejsce mocowania konstrukcji służącej do podnoszenia mostu zwodzonego. Głównym jej elementem były belki, do których końców przymocowano wymienione łańcuchy. Połowa takiej belki przechodziła przez mur na wylot - do wnętrza bramy. Działał więc tutaj mechanizm dźwigni. Ślad skutego muru kończy się w tym miejscu, powyżej go brak. Wskazuje to, że belka ta, przy podnoszeniu, chowała się w pionowym wąskim otworze w murze. Był to jeden z trzech podstawowych sposobów podnoszenia mostów zwodzonych

Drugi sposób polegał na tym, że most był podnoszony za pomocą łańcuchów (ewentualnie sznurów), ale bez zastosowania belek dźwigających. W trzecim sposobie, najrzadszym, stosowano mechanizm przeciwwagi. Most w tym przypadku posiadał kontynuację we wnętrzu budynku bramnego i przy podnoszeniu zewnętrzna część się unosiła, a wewnętrzna opadała do zapadni.
Za mostem, w portalu bramnym, umieszczone były solidne i okute dębowe wrota. Te z kolei ryglowano poziomymi belkami. Po tym mechanizmie zamykania zachowały się w południowym ościeżu otwory (gniazda) po ryglach.

 

#otwartebramy #ZamekWSztumie #MZMoline
#Muzea_MKiDN #zostanwdomu

_ _ _ _ _

Fot.1. Bogusz Wasik / 2. Przykład mostu zwodzonego z belkami dźwigającymi - rekonstrukcja z XIX wieku na zamku w Langeais we Francji (źródło: wikipedia.org)

 

 


 

O wójtach

 

Jako pierwsi urząd wójta wprowadzili do swojej struktury administracyjnej Kawalerowie Mieczowi w Inflantach na początku XIII w. Pierwsi dwaj krzyżaccy wójtowie - sambijski i natangijski - pojawili się pod koniec tego samego stulecia. Podobnie jak inflanccy Kawalerowie, Krzyżacy początkowo nazywali wójtostwa od obszarów (lub plemion pruskich) na których były ustanawiane, nie zaś od nazw ośrodków, w których wójtowie urzędowali. Kompetencje pierwszych krzyżackich wójtów obejmowały realizację nadań gruntów poprzez ich fizyczne wytyczanie, sądownictwo nad ludnością pruską i mieszkańcami lokowanych w Prusach wsi, a także czuwanie nad prawidłowością zawieranych transakcji dotyczących ziemi i arbitraż w razie wynikających na tym tle konfliktów. Mieli również istotne zadania wojskowe, polegające na zwoływaniu pospolitego ruszenia pozostających pod ich władzą Prusów i prawdopodobnie dowodzenie powstającymi w ten sposób oddziałami.

Przełom w liczbie wójtostw przyniosło przeniesienie siedziby wielkich mistrzów z Wenecji do Malborka w 1309 r. Zakon w Prusach zmieniał organizację z wojskowej na państwową. Zaczęto wówczas tworzyć nową strukturę administracyjną, podporządkowaną nowym potrzebom, z uwzględnieniem wymogów Malborka, jako stołecznego zamku. Odtąd zaczęły się pojawiać liczne mniejsze od komturstw okręgi administracyjne, w zależności od rangi otrzymujące status wójtostw lub prokuratorstw (czasami stosowany zamiennie i niekonsekwentnie). Zdarzały się także przypadki awansowania wójtostw i prokuratorstw na komturie, jak również degradacje tych ostatnich do niższego statusu. Różnica między wójtem, a prokuratorem była w zasadzie taka, że wójt odpowiadał za pewien obszar, podczas gdy prokurator był zarządcą konkretnych zakonnych dóbr. Tę regułę traktować należy z pewną ostrożnością, bo nie w każdym przypadku się sprawdzała. Wójt podlegał komturowi, pod jego z kolei zwierzchnictwem pozostawali prokuratorzy i inni terenowi urzędnicy krzyżaccy, tacy jak leśniczy czy rybicki. A jak na tym ogólnie zarysowanym tle funkcjonował wójt ze Sztumu? O tym następnym razem.

Wójt sztumski

Pierwsza wzmianka o krzyżackim urzędniku (nazwanym błędnie komturem) przypisanym do Sztumu pochodzi z roku 1339. Urzędnik ten, prawdopodobnie właśnie wójt, urzędował… no właśnie nie do końca wiadomo gdzie. Zgodnie ze starą praktyką nie nosił oficjalnie tytułu wójta sztumskiego, a wójta ziemi Aliem (advocatus in Aliem), która odpowiada późniejszemu sztumskiemu okręgowi w ramach komturstwa malborskiego. Folwark, który przed wzniesieniem zamku był zapewne jego siedzibą, historycy lokują raczej w Sztumskiej Wsi, niż w samym Sztumie. Rezydowanie ma sztumskim zamku rozpocząć mógł nie wcześniej niż w końcu lat 70 XIV wieku. Z grudnia 1388 r. pochodzi najstarszy dokument, do którego została przywieszona pieczęć wójta. Widnieje na niej tarcza herbowa o skośnie szachowanym polu, na której pas, czyli godło herbowe nawiązujące do herbu Habsburgów, o którego źródłach pisaliśmy wspominając postać księcia Albrechta Długowłosego.”

Sztumski wójt, jak każdy inny wójt krzyżacki, podlegał komturowi. Różnica polegała na tym, że był to komtur domowy w stołecznym Malborku, a poprzez zlokalizowanie w sztumskim zamku rezydencji wielkich mistrzów, stosunki wójta z głową krzyżackiego państwa były również zupełnie inne, niż nawet komtura z któregoś z oddalonych od Malborka rejonów. Nie ulega więc wątpliwości, że pozycja sztumskiego wójta była znacząca. Oczywiście znaczenie to polegało nie tylko na korzystnym ulokowaniu wójtostwa w ramach struktur krzyżackiego państwa. Okręg sztumski dysponował rozległymi terenami rolniczymi i hodowlanymi, z których pochodziły spore ilości zbóż i zwierząt (w tym tak cennych koni, o których wkrótce). Świadczą o tym liczby przytaczane raz po raz w księgach rachunkowych.

Czy urząd sztumskiego wójta był dobrym punktem dla dalszej kariery w Zakonie? Na ile możemy to odtworzyć z zachowanych źródeł, na 21 wójtów dwunastu zakończyło karierę na tym stanowisku, pięciu awansowało co najmniej na urząd komtura, z czego jeden na komtura domowego w Malborku, zaś z przebiegu kariery czterech można wnioskować, że do Sztumu trafili na zasłużoną emeryturę. Wśród tych ostatnich znaleźli się były malborski komtur domowy i były szafarz królewiecki.

#otwartebramy #ZamekWSztumie #MZMoline
#Muzea_MKiDN #zostanwdomu

_ _ _ _ _

Fot. Vossberg F. A., Geschichte der Preußischen Münzen und Siegel von frühester Zeit bis zum Ende der Herrschaft des Deutschen Ordens, Berlin 1843, Tabl. XIII.

 

 


 

Zamek w Sztumie na tle zamków wójtów innych niższych urzędników krzyżackich

 

Zamki krzyżackie kojarzą nam się przede wszystkim z wielkimi, czteroskrzydłowymi gmachami, jak te, które można oglądać w Golubiu, Gniewie, czy Malborku. Taki powtarzalny kształt zamku stał się na tyle charakterystyczny, że podobne można znaleźć wśród dawnych siedzib hierarchii kościelnej Prus (Lidzbark Warmiński, Kwidzyn). Rzeczywiście ten typ zamku stał się charakterystycznym symbolem dawnego państwa Krzyżaków, ale nie był typem jedynym. Tak budowano przede wszystkim zamki komturskie, będące siedzibami konwentów braci-rycerzy. W państwie tym utworzono jednak też sieć urzędów niższej rangi (wójtów, prokuratorów, komorników, rybickich itd.). Dla ich potrzeb te czteroskrzydłowe zamki były zbyt duże. Czy istniał więc jakiś charakterystyczny typ zamku wójtowskiego? Odpowiedź jest krótka i brzmi: nie.

Wójtowie wchodzili w skład konwentów komturstw, którym podlegali i pierwsi urzędnicy pełniący tę funkcję nie mieli odrębnych zamków - mieszkali wraz z innymi na zamkach konwentualnych. Z czasem zarówno wójtowie, jak i inni urzędnicy niższej rangi, otrzymywali własne siedziby. Reprezentowały one bardzo różne formy zamków - od małych po duże - charakterystyczne kształtem dla ówczesnych elit feudalnej Europy. Mogły to być więc niewielkie założenia, jak drewniano-ziemne dwory obronne. Były też zamki, których elementem głównym był budynek w formie wieży mieszkalnej. Wieża taka miała w Europie długą tradycję jako siedziba rycerzy i władców. Na terenie dawnego państwa zakonu krzyżackiego obiekty takie zachowały się w Giżycku i Nowym Jasińcu.

Nieco większe były czworoboczne zamki z jedną główną kamienicą (np. Sobowidz, Morąg, Bratian). Czasami poza nią były też boczne budynki gospodarcze i jedna lub więcej wież. Była to typowa forma zamku nizinnego, przypominająca przykładowo siedziby joannitów, czy wiele zamków Kazimierza Wielkiego. Ponadto wójtowie rezydowali też w "zdegradowanych" zamkach komturskich (np. Rogóźno). Na tle tej, nawet tak różnorodnej grupy, zamek w Sztumie się wyróżnia. Co prawda reprezentuje typ z kamienicą, ale jest wyjątkowo nieregularny - co w XIV w. było już całkowicie nietypowe - rozległy i urozmaicony architektonicznie. Ponadto, o czym nie możemy zapomnieć, mieścił też dom wielkich mistrzów, co przecież nie było powszechne.

 

#otwartebramy #ZamekWSztumie #MZMoline
#Muzea_MKiDN #zostanwdomu

 

 


 

Kaplice zamku w Sztumie

 

Duchowość średniowiecza powodowała, że w większości zamków, niezależnie od właściciela (czy był to rycerz, król, czy biskup), obecne były przestrzenie służące modlitwie i liturgii - kaplice. Szczególne znaczenie musiały odgrywać w życiu Krzyżaków, co wynikało z zakonnego charakteru tego zgromadzenia rycerskiego. Już najstarsza Reguła podaje, że bracia powinni w dzień i w nocy uczęszczać na oficjum, czyli wspólne odmawianie brewiarza i godziny kanoniczne, czyli siedmiokrotną w ciągu doby wspólną modlitwę. Temu służyły przede wszystkim kaplice w siedzibach krzyżackich konwentów - na zamkach komturskich.

Tradycyjnie tylko te świątynie nazywano kościołami. Było to jedynie określenie zwyczajowe, gdyż, upraszczając, kościół, zgodnie z prawem kanonicznym, różni się od kaplicy m.in. tym, że przeznaczony jest do kultu publicznego. Określenie "kaplica" Krzyżacy stosowali natomiast do, pojawiających się z czasem na ich zamkach, świątyń "prywatnych", służących dostojnikom zakonnym (np. komturom).

Taki charakter miała kaplica, która funkcjonowała nadal w czasach starościńskich we wschodniej części zamku w Sztumie. W świetle ostatnich badań była to bowiem dawna kaplica wielkich mistrzów. Ta nieduża świątynia miała dwa okna. Wyposażenie stanowiły dwa ołtarze z nastawami ("obrazami"), z których jeden miał charakter zamykanego tryptyku z przedstawieniem Matki Boskiej. W XVII w. istniały też jeszcze stare ławki. W XVI w. świątynia nie była jednak w dobrym stanie, gdyż służyła po części jako magazyn, m.in. masła. Próbując ją sobie wyobrazić, możemy przyjrzeć się rycinie przedstawiającej malborską kaplicę wielkich mistrzów w Pałacu. Charakter sztumskiej kaplicy mógł być podobny, choć jej rozmiary, biorąc pod uwagę ograniczoną przestrzeń siedziby wielkich mistrzów, mogły być nieco skromniejsze.
Poza kaplicą wielkich mistrzów w sztumskim zamku musiała w średniowieczu funkcjonować jeszcze druga, służąca wójtom.

Jej dokładnej lokalizacji nie znamy. W XVI-XVII w. już nie istniała. Musiała mieścić się gdzieś w przestrzeni pierwszego piętra skrzydła południowego (wójtowskiego). Nic nie wiemy o tym jak wyglądała i jak była wyposażona. Nie odbiegała jednak zapewne od podobnych kaplic zachowanych w innych krzyżackich zamkach w naszej okolicy. Trzeba jednak podkreślić, że kaplice były barwniejsze niż sobie wyobrażamy, gdyż na ich ścianach zazwyczaj były malowidła, wisiały chorągwie religijne, a nawet umieszczano w nich dywany.

 

#otwartebramy #ZamekWSztumie #MZMoline
#Muzea_MKiDN #zostanwdomu

_ _ _ _ _

il. 1. Nie zachowały się niestety przedstawienia kaplicy w Sztumie. Tu wnętrze kaplicy wielkich mistrzów w Malborku w 1832 r. (wg J. Hoorna, zbiory MZM)

il. 2. Przykładowa rekonstrukcja kaplicy zamku konwentualnego - zamek w Świeciu (oprac. graficzne P. Moszczyński, wg B. Wasik; http://castles3d.pl/?page_id=48)

 

 


 

Ganki komunikacyjne

 

Współcześnie jest dla nas oczywiste, że aby dostać się z jednego pomieszczenia do drugiego wewnątrz budynku przechodzimy korytarzami. Trudno sobie wyobrazić by mogło być inaczej. A jednak! Korytarz stał się powszechnym elementem układu wnętrz dopiero w nie tak dawnych czasach. Wprawdzie korytarze budowali już starożytni, trafiały się również w średniowieczu, ale częstsze występowanie tej formy wewnętrznej komunikacji w budynku przyniosły dopiero czasy baroku. W pałacach i dworach w XVII i XVIII wieku stosowano sienie, łączące funkcję komunikacyjną z funkcją sali reprezentacyjnej. Nawet w XIX wieku często nadal łączono pomieszczenia w ciągi bez zastosowania korytarza, tworząc tzw. amfilady.

Budując zamek w Sztumie nie zaplanowano w nim korytarzy, umożliwiających komunikację pomiędzy pomieszczeniami. Jak więc się przemieszczano? Podstawowym sposobem było wchodzenie do poszczególnych wnętrz bezpośrednio z zewnątrz. Na parterze nie sprawiało to oczywiście trudności. Jak radzono sobie na piętrze? Standardową konstrukcją umożliwiającą komunikację między pomieszczeniami piętra były ganki, w postaci dostawionych do elewacji, podpartych np. na słupach lub filarach chodników, zazwyczaj zadaszonych. Stosowano je zarówno w budynkach jednoskrzydłowych, jak i otaczających dziedziniec (krużganki). Mogły być drewniane lub murowane i mieć różną formę, jednak funkcja pozostawała niezmienna - wchodząc po schodach na konkretny poziom, można było się dostać do poszczególnych pomieszczeń, które pozbawione były połączenia wewnątrz budynku.

Sztumskie zamkowe ganki zniknęły na którymś etapie rozbiórki zamkowych struktur, ale pozostały po nich czytelne ślady. Wystarczy przyjrzeć się od strony dziedzińca fasadzie skrzydła południowego, by zauważyć charakterystyczny uskok muru na granicy kondygnacji. O ten uskok opierała się niegdyś konstrukcja ganku. W ścianie bramy zachodniej przetrwał natomiast kamienny wspornik, również kiedyś podtrzymujący belkę ganku. Charakterystyczne kwadratowe otwory w ścianie wieży Więziennej (od strony dziedzińca) są także miejscem osadzenia belek ganku ze schodami. Na podstawie opisów z czasów polskich wiemy jak były rozmieszczone i jak wyglądały sztumskie ganki. Wykonane były z drewna i opierały się na drewnianych słupach. Wchodziło się na nie w rogu przy wieży zachodniej po drewnianych zewnętrznych schodach. Ciągnęły się od bramy zachodniej i wspomnianej wieży, wzdłuż całego skrzydła południowego i domu wielkich mistrzów. Na styku tego budynku z gospodarczym budynkiem wschodnim, czyli dzisiejszą wozownią, były kolejne schody. Podobny ganek posiadało skrzydło zachodnie. Specjalne ganki miały też wspomniana wieża Więzienna i brama wschodnia. Wygląd zamku był więc znacznie bardziej urozmaicony od dzisiejszego.

 

#otwartebramy #ZamekWSztumie #MZMoline
#Muzea_MKiDN #zostanwdomu
_ _ _ _ _

Fot. Aleksander Masłowski/Bogusz Wasik

 

 


 

Wieża zachodnia

 

Jak już kilkukrotnie pisaliśmy, zamek w Sztumie posiadał trzy wieże, które zostały w końcu XVIII i początku XIX wieku obniżone - jedna całkowicie rozebrana. Przedstawiliśmy też już dwie z nich (wschodnią i północną - Więzienną). Trzecią była wieża zachodnia, sąsiadująca bezpośrednio z bramą zamkową wiodącą z miasta.

Obecnie, po obniżeniu, jest to niepozorny, dwukondygnacyjny budynek, przykryty dwuspadowym dachem. Niegdyś była to jednak najwyższa z wież zamku. Siedemnastowieczni inwentaryzatorzy podali bezcenną informację mówiącą, iż miała osiem pięter. Tym samym możemy szacować, że jej wysokość (bez dachu) przekraczała 30 m. Jej wygląd pokazują panoramy miasta z XVII i XVIII wieku. Górowała wówczas nad otoczeniem i przykryta była czterospadowym dachem z kalenicą. Na połaciach dachu widoczne były lukarny oraz komin.

Do pomieszczenia parteru prowadziło, tak jak dzisiaj, wejście z dziedzińca. Do wnętrz pierwszego i drugiego piętra wchodziło się natomiast z drewnianych ganków, o których opowiemy więcej innym razem. Czytelny pozostaje oryginalny otwór drzwiowy wejścia do pomieszczenia pierwszego piętra, w XIX w. częściowo zamurowany i przekształcony w okno. Pomieszczenie piętra wieży było też dostępne z wnętrza budynku bramnego, znajdującego się nad przejazdem. O tych zamurowanych drzwiach pisaliśmy przy okazji przedstawiania bramy zachodniej.

W średniowieczu wieża przynależała do wójtowskiej części zamku - do tzw. zamku właściwego. Co ciekawe, w 1410 roku okazała się słabym punktem zamku, gdyż pożar który w niej wybuchł podczas oblężenia i pochłonął zapasy prochu, amunicji i żywności, wymusił kapitulację załogi polskiej przed Krzyżakami. W nowożytności w wieży znajdowały się pomieszczenia mieszkalne, jak “pokój pański” - czyli komnata starosty.
Dzisiejsza wieża nie przypomina sama siebie z czasów dawnej wielkości. W jej skromnym wnętrzu zlokalizowana będzie wkrótce wartownia i sala edukacyjna na piętrze. O przywróceniu jej dawnej monumentalnej bryły na razie możemy jedynie pomarzyć. Ale czym byłby świat bez marzeń…

 

#otwartebramy #ZamekWSztumie #MZMoline
#Muzea_MKiDN #zostanwdomu

_ _ _ _ _

Il. 1. Wieża zachodnia na panoramie A. Boota z 1628 roku (za Pawłowski A. J., Zamek w Sztumie. Studium urbanistyczno-historyczne, Karpiny 2007, online: https://bip.sztum.pl/1186.html?file=8198)

il. 2. Bogusz Wasik

 

 


 

Studnia

 

Zamek, aby istnieć, potrzebował dostępu do wody. Zamki budowano najczęściej przy rzekach lub jeziorach, otaczały je wypełnione wodą fosy. Powstawały jednak także na wzniesieniach lub w górach. Dlatego niezwykle ważną funkcję pełniły budowane wewnątrz studnie. Oprócz tego, że zaspokajały bieżące potrzeby gospodarcze czy higieniczne, pełniły również kluczową rolę w przypadku oblężenia bądź pożaru.

Najczęściej, ze względów praktycznych, znajdowały się w pobliżu zabudowań gospodarczych, takich jak kuchnia, piekarnia czy browar lub w centralnym punkcie dziedzińca. Zdarzały się również studnie pod budynkami, jak w przypadku Pałacu Wielkich Mistrzów w Malborku, z których studzienną wodę można było transportować bezpośrednio do pomieszczeń wewnątrz. Studnie znajdowały się też czasem w obrębie drewnianych krużganków komunikacyjnych, jak to miało miejsce w Brodnicy, Działdowie czy Ostródzie.

Sztumska studnia, która zachowała się przy wschodnim skrzydle Zamku, uchodzi za jedną z najgłębszych na terenie Państwa krzyżackiego. O kształcie sztumskiej studni (zapewne tej samej, której używali Krzyżacy) wspominają XVI- i XVII-wieczne lustracje, czyli raporty urzędników z okresowo dokonywanej oceny stanu należących do państwa obiektów. Studnię opisano tak: „Przykrycie nad studnią na sześci słupach dachówką nakrytych”. Pod dachem znajdowały się mechanizmy do jej obsługi: „w pójśrzodku tego zamku jest studnia, z której ciągną kołem na łańcuchach”. W XVII w. wspomniano również, że: “w niej kubły 2 okowane, na łańcuchach żelaznych, koło do wyciągania wody wielkie, wał żelazem okowany i czterema obręczami”.

Do dzisiaj przetrwała tylko podziemna część studni, na powierzchni widać jedynie stalowo-betonową pokrywę. Jednak to, co pozostało poniżej poziomu gruntu, jest i tak imponujące.
Cembrowina, oparta na drewnianych palach, została wykonana z ciosanych kamieni, łączonych zaprawą wapienną. Głębokość studni do lustra wody wynosi ok. 25 metrów. Na prawie 18 metrów schodzi w dół stalowa, mocno skorodowana drabina prowadząca do również stalowej platformy, na której kiedyś znajdowała się pompa. Wewnętrzna strona cembrowiny jest w dobrym stanie, jednak najniższe warstwy kamieni ją tworzących - na granicy pomiędzy konstrukcją kamienną, a jej drewnianą podbudową, - osuwają się już, słabo utrzymywane kruszącą się zaprawą. Wiąże się to między innymi z odsłonięciem przez wodę dębowych pali, na których wsparty jest kamienny walec cembrowiny i ich korozją wywołaną swobodnym dostępem powietrza. Tego Krzyżacy najwyraźniej nie przewidzieli, wiedząc skądinąd, że dębowe pale zalane wodą są praktycznie niezniszczalne. Gorzej, kiedy zaczynają wysychać. Studnia wymaga więc, podobnie jak kilka innych cennych elementów Zamku, podjęcia prac konserwatorskich w części podziemnej oraz odtworzenia tego, co widoczne było - i znowu powinno być - ponad poziomem dziedzińca.

A jaką wodę mamy w zamkowej studni? To trzeba by sprawdzić, bo minęły wieki odkąd pisano, że woda na sztumskim Zamku woda jest dobra i zdrowa. Może jest tak nadal…
Na koniec polecamy wirtualną wyprawę w głąb zamkowego wzgórza, która możliwa jest dzięki filmowi powstałemu w 2012 r. dostępnemu pod adresem: https://www.youtube.com/watch?v=A4x04Sg2Sa4

 

#otwartebramy #locumsecretum #ZamekWSztumie #MZMoline
#Muzea_MKiDN #zostanwdomu

_ _ _ _ _

Fot. Aleksander Masłowski

 

 


 

Skrzydło północne zamku

 

Każdy zamek składał się nie tylko budynków mieszkalnych i struktur obronnych, ale także z niezbędnej do jego funkcjonowania zabudowy gospodarczej. Ponieważ Zamek w Sztumie nie posiadał przedzamcza, wszystkie podstawowe dla jego funkcjonowania obiekty musiały znaleźć się w obrębie jego murów. Pisaliśmy już o tym, że część zabudowań gospodarczych, mieszcząca m.in. kuchnię i spichrze, znajdowała się przy jego wschodnim murze. Ale oprócz tego wszystkiego, co udało się zmieścić w owym wschodnim skrzydle na zamku musiały znajdować się także stajnie dla koni. Stajnie, w tym służące potrzebom wielkiego mistrza, wymieniane są już w źródłach średniowiecznych. W tej samej części Zamku wspominany jest też karwan, czyli budynek pełniący funkcję wozowni i magazynu związanego z oporządzeniem wozów. Całe to transportowe zaplecze Zamku nie mogło być małe, gdyż musiało służyć nie tylko wójtowi i jego otoczeniu, ale także przybywającym ze świtą wielkim mistrzom, a czasem także ich gościom. W Sztumie wraz ze swoim orszakiem przebywała w 1400 r. księżna Anna, żona Witolda.

Informacji, gdzie umiejscowione były budynki stajenne dostarczają źródła z XVI i XVIII wieku. Był to wówczas szereg trzech dużych stajni rozlokowanych wzdłuż północnego i północno-zachodniego muru zamku. Nie tworzyły one ciągłej zabudowy. Wykonane były z muru pruskiego, a więc w konstrukcji składającej się z drewnianego szkieletu, którego pola wypełnione były cegłą. Taki rodzaj muru był przez wieki powszechnym i stałym elementem krajobrazu dzisiejszej północnej Polski. Dachy stajni zamkowych pokryte były ceramicznymi dachówkami. Budynki, które znamy z opisów z polskich czasów powstały wprawdzie w XVI wieku, ale bez wątpienia wzniesiono je w miejscu starszych - średniowiecznych. Potwierdziły to już pierwsze wyniki badań archeologicznych tej części zamku, które być może będą kontynuowane w tym roku. Wkrótce więc nasza wiedza o stajennych aspektach życia sztumskiego Zamku powinna się znacząco powiększyć.

 

#otwartebramy #locumsecretum #ZamekWSztumie #MZMoline
#Muzea_MKiDN #zostanwdomu

_ _ _ _ _

Fot.1 Mieczysław Haftka, Zamki Krzyżackie. Dzierzgoń – Przezmark – Sztum, Gdańsk 2010
Fot.2 Max Toeppen, Zur Baugeschichte der Ordens- und Bischofs-Schlösser in Preussen (zweiter Artikel mit vier Holzschnitten), Zeitschrift des Westpreußischen Geschichtsvereins, Bd. IV (1881), s. 85-104
Fot.3 Bogusz Wasik

 

 


 

Wieża i brama wschodnia

 

Z dawnych opisów i rycin wynika, że zamek w Sztumie posiadał niegdyś trzy wieże. Niestety wszystkie zniknęły z panoramy miasta w wyniku rozbiórki podjętej po pierwszym rozbiorze Polski przez Prusaków.

Wieża zachodnia i Więzienna zachowały się w formie znacznie obniżonej. Trzecia zniknęła natomiast całkowicie. Fundamenty wieży wschodniej zostały ostatnio odkryte podczas badań archeologicznych, dzięki czemu możemy wskazać jej dokładne położenie. Zajmowała ona wschodni, wysunięty narożnik warowni. Jej lokalizacja umożliwiała kontrolę nad drogą prowadzącą do zamku i miasta od wschodu (z kierunku Dzierzgonia i Kwidzyna). Była czworoboczna i podobna do wieży zachodniej.

Jak wynika z rycin z XVII i XVIII wieku plasowała się wysokością między wieżą zachodnią, a Więzienną. Można więc szacować, że miała między 20 a 25 m wysokości. Przykrywał ją dach czterospadowy z kalenicą.
Przy wieży znajdowała się druga brama prowadząca do zamku. Na widoku z XVIII wieku widać wiodący do niej most. Jak wynika z nowożytnego opisu był on zwodzony. Pozostałości tej bramy zostały również odkryte podczas ostatnich badań archeologicznych.
Na koniec musimy jeszcze zwrócić uwagę na ważną kwestię. W ostatnich latach przylgnęła do tej nieistniejącej wieży nazwa łącząca ją z księciem austriackim Albrechtem, który jakoby miał ufundować jej dobudowanie do zamku w 1377 roku.

“Wieża Albrechta” jest nazwą współczesną, nigdy wcześniej nie funkcjonującą. Pomysł, że budowę tej właśnie wieży należy łączyć postacią austriackiego księcia Albrechta, pojawił się w XX wieku i "zadomowił" w ostatnich dekadach, czego efektem było ukucie nazwy "Wieża Albrechta". Osąd ten nigdy nie był jednak podparty badaniami. Ostatnie badania archeologiczno-architektoniczne dowiodły natomiast, że pogląd o dostawieniu wieży wschodniej do znacznie wcześniej istniejącego zamku jest całkowicie błędny, a nazwa "wieża Albrechta" niepoprawna i myląca.

 

#otwartebramy #ZamekWSztumie #MZMoline
#Muzea_MKiDN #zostanwdomu

_ _ _ _ _

il. 1. Wieża wschodnia na fragmencie widoku miasta i zamku z 1628 (rys A. Boota)
i. 2. Miejsce, w którym stała wieża wschodnia (fot. B. Wasik)
il. 3. Mur wieży wschodniej i wnętrze budynku bramy odkryte podczas badań archeologicznych (fot. B. Wasik)

 

 


 

Wieża

 

Obok gotyckich piwnic pod skrzydłem południowym, o których pisaliśmy niedawno, drugim średniowiecznym obiektem Zamku w Sztumie jest wieża w północno-zachodnim narożniku murów obronnych, niekiedy nazywana “więzienną”. Zbudowana jest na planie nieregularnego ośmiokąta z dużej, gotyckiej cegły. Wprawdzie nadal wystaje ponad linię murów i jest chyba dwudziestu metrów. Jednak nawet jej pozostałości są wciąż warte uwagi.

Wieża ma dzisiaj około 10 m wysokości. Wewnątrz, ponad poziom częściowo zachowanej ceglanej posadzki, najbardziej “zamkowym” elementem Zamku, jednak to, co dotrwało do dziś jest zaledwie częścią niegdyś istniejącej budowli. Patrząc na stary rysunek, na którym widać zamek jeszcze przed rozbiórką, zobaczymy wieżę wznoszącą się ponad północną częścią zamku, zwieńczoną stożkowym dachem z tworzącymi wrażenie korony wieńcem okienek, tzw. lukarn. Możemy ostrożnie założyć, że wieża była dwukrotnie wyższa (mowa o części murowanej) niż dzisiaj. Do tego doliczyć trzeba wysoki hełm z kulą lub wiatrowskazem na szczycie. Łącznie powinna sięgać ponad wznoszą się mury dwóch kondygnacji. Stropy tych kondygnacji były drewniane. Grubość murów różni się w poszczególnych miejscach konstrukcji. Zgodnie z pomiarami dokonanymi w końcu XIX w. od strony fosy mur ma grubość ok. 1,5 m, podczas gdy od dziedzińca zaledwie 75 cm. Od zewnątrz mur udekorowany został regularnym rytmem główek cegieł - zendrówek - mocniej wypalonych, o niemal czarnej barwie. Całość posadowiona jest - co świetnie widać z fosy - na podmurówce z polnych kamieni. Obronną funkcję wieży zapewniały strzelnice, które wydają się być przeznaczone raczej do broni palnej niż dla łuczników lub kuszników.

Najciekawszą część wieży (i najbardziej przemawiającą do wyobraźni) zawiera jednak jej podziemna kondygnacja. Tu znajduje się sklepiona piwnica dostępna jedynie poprzez okrągły, umieszczony pośrodku posadzki przyziemia otwór o średnicy ok. 1 m. Obecnie ma ok. 4 m głębokości, jest jednak częściowo zasypana. Czemu mogło służyć tak skonstruowane i głębokie pomieszczenie? Odpowiedź nasuwa się automatycznie - musiał to być loch, z którego ucieczka byłaby rzeczywiście bardzo trudna. O wykorzystywaniu podziemia w celach więziennych wspominają źródła zarówno z czasów krzyżackich, jak i późniejsze, polskie. Być może warstwa ziemi i śmieci na dnie kryje w sobie coś ciekawego. Tego dowiemy się jednak dopiero kiedy podjęte zostaną tam badania archeologiczne.

O tajemniczych znakach wyrytych na cegłach wieży, opowiemy innym razem.

 

#otwartebramy #ZamekWSztumie #MZMoline
#Muzea_MKiDN #zostanwdomu

_ _ _ _ _

Fot. Aleksander Masłowski

 

 


 

Dom Wielkich Mistrzów

 

Ze źródeł średniowiecznych wynika, że wielcy mistrzowie wyjątkowo często przebywali na zamku w Sztumie. Ich bytność nie była związana tylko z obowiązkami państwowymi. Wiadomo bowiem, że odwiedzali Sztum także w święta i udawali się stąd na polowania. Źródła podają też, że zwierzchnik zakonu i państwa krzyżackiego w Prusach posiadał w Sztumie własną, wygodną siedzibę, nazywaną gemach i somergemach. Pisze się czasem o Zamku jako o “letniej rezydencji wielkich mistrzów”. Jest to błąd wynikający ze złego tłumaczenia średniowiecznego nazewnictwa. W rzeczywistości najwyżsi dostojnicy chętnie odwiedzali Zamek niezależnie od pory roku. Przy zamku posiadali też zwierzyniec (któremu poświęcimy uwagę innym razem).

Do niedawna naukowcy różnili się mocno w kwestii miejsca, gdzie w przestrzeni Zamku w Sztumie znajdowała się ta "prywatna" przestrzeń wielkich mistrzów. Najpierw lokalizowano ją w skrzydle południowym - razem z pomieszczeniami wójta. Następnie (w ostatnich dekadach) ugruntował się pogląd, że rezydencją (gemachem) było niezachowane skrzydło zachodnie. Niedawno natomiast, w wyniku nowych badań, historycy wskazali na przestrzeń południowo-wschodnią zamku.

Ten pogląd znalazł potwierdzenie w ostatnich badaniach archeologiczno-architektonicznych. Wiemy więc już teraz, że gemach wielkich mistrzów był wyodrębnionym obiektem, zajmującym obecną lukę zabudowy między skrzydłem południowym a tzw. Wozownią. Ze wzmianek z epoki wiemy, że budynek ten mieścił komnatę, kaplicę i refektarz wielkiego mistrza, a także gdanisko (toaletę) tego dostojnika. Także współpracownicy z bliskiego otoczenia głowy zakonu, jak pisarz, notariusz, kierownik kancelarii i kapelan, posiadali tam swoje pomieszczenia. Jak wyglądał sztumski dom wielkich mistrzów nie wiemy, jednak na podstawie źródeł i odkryć archeologicznych zaczynamy go sobie wyobrażać. Kiedy wyobrażenie to zyska bardziej widzialne formy, podzielimy się nim ze światem ciekawym – mamy nadzieję – historii zamku w Sztumie.

 

#otwartebramy #ZamekWSztumie #MZMoline
#Muzea_MKiDN #zostanwdomu

_ _ _ _ _

il. 1. Miejsce, w którym stał dom wielkich mistrzów - widok od strony fosy (fot. B. Wasik)
il. 2. Miejsce, w którym stał dom wielkich mistrzów - widok od strony dziedzińca (fot. A. Masłowski)

 

 


 

Wozownia

 

Część ciągu budynków położonych wzdłuż wschodniego muru Zamku w Sztumie nazywana jest "wozownią". Przyglądając się murom budynku dojdziemy jednak do wniosku, że nazwa ta nie odzwierciedla jego historii.
Po pierwsze - wozownia nie była pierwotną funkcją tej części zamku. Wskazówkę co do tego dają nam okna - od dziedzińca mają obecnie kształt nadany im w XIX w., ale w dużej części odzwierciedlają pierwotny układ, który bliżej możemy zaobserwować w środku budynku. Okna budynku były nieduże, zamknięte łukiem odcinkowym i występowały na kilku poziomach.

O pierwotnym układzie przestrzennym wnętrza świadczą również zamurowane otwory po legarach podłogowych czytelne na ścianie. Najciekawszym odkryciem są jednak czytelne półfilary połączone arkadami na wysokości pierwszego piętra i to na ścianie będącej również zewnętrzną ścianą zamku, stanowiące pozostałość najstarszej fazy budowlanej. Obiegały one pierwotnie całą długość muru obwodowego i wspierały ganek obronny dla załogi. Wynika z tego, że „wozownia” została dostawiona do muru obronnego jeszcze w średniowieczu.

A teraz sięgnijmy do opisów z XVI-XVIII w. Okazuje się, że wozownia nie była w tym okresie, jak to się obecnie wydaje, małym budynkiem, przylegającym do dużego sąsiedniego gmachu sądu. Ten powstał dopiero w XIX w., na fundamentach wschodniego skrzydła Zamku, z którego do naszych czasów pozostała właśnie wozownia, która jest najlepiej zachowaną jego częścią. Wschodnie skrzydło było dużym budynkiem z kilkoma kondygnacjami. Dwie górne zajmowały spichrze. Z tą funkcją wiążą się zachowane ślady po pierwotnych podłogach. Na parterze były inne pomieszczenia gospodarcze. W części zwanej dziś wozownią mieściła się kuchnia zamkowa. Opis z XVII w. wspomina o kominie wspartym na dwóch filarach, a więc typowym dla średniowiecznych kominów, które zobaczyć można obecnie choćby na zamku w Malborku.

 

#otwartebramy #ZamekWSztumie #MZMoline
#Muzea_MKiDN #zostanwdomu

_ _ _ _ _

Fot. 1 i 3 Bogusz Wasik; 2. Aleksander Masłowski

 

 


 

Brama i wieża zachodnia

 

Z miasta do Zamku wchodzi się dziś nasypem, choć kiedyś się był tu długi drewniany most, który przy bramie był zwodzony, o czym napiszemy więcej innym razem. Przez nasyp docieramy do pozostałości bramy zamkowej. Pierwszy portal przejazdu nie zachował się do naszych czasów - przetrwała tylko dolna część granitowych węgarów. W ich przyziemnej części znajdują się charakterystyczne trapezoidalne kamienie odbojniki.

Obecnie są nieco zagłębione w grunt, co pokazuje, że poziom drogi się podniósł. Ich zadaniem była ochrona właściwych ościeży bramy przed ewentualnym uszkodzeniem przez potrącenie wozem. Był to typowy element dawnych bram i można go jeszcze oglądać w wielu średniowiecznych (i znacznie późniejszych) wjazdach. Po przekroczeniu tego pierwszego otworu znajdujemy się we wnętrzu budynku bramnego. Po bokach widać charakterystyczne ostrołuczne ozdobne nisze - blendy.

Nie jest to jedyna rzecz, na którą warto zwrócić uwagę we wnętrzu bramy. Po lewej stronie znajduje się strzelnica, której umiejscowienie umożliwia prowadzenie ostrzału wzdłuż muru zamku, dzięki czemu można było dosięgnąć wroga podchodzącego tuż pod mur. Po prawej stronie natomiast, patrząc do góry, zobaczyć możemy zamurowany otwór. Były to drzwi - kiedyś wyższe, gdyż zamykający je obecnie łuk pochodzi z XIX wieku. Przejście to prowadziło z pomieszczenia nad bramą do budynku obok, który też ma swoją ciekawą historię. Pomieszczenie nad przejazdem bramnym służyło załodze i obsłudze bramy. Nad nim znajdowała się niegdyś kondygnacja obronna z poddaszem.

Od strony dziedzińca znajduje się drugi portal, który daje nam lepsze pojęcie jak wyglądał pierwszy - dzisiaj nieistniejący.

 

#otwartebramy #ZamekWSztumie #MZMoline
#Muzea_MKiDN #zostanwdomu

_ _ _ _ _

Fot. Bogusz Wasik

 

 


 

Piwnice pod skrzydłem południowym

 

W ciągu pięciu i pół stulecia istnienia sztumski zamek ulegał wielu zmianom. Niedawno pisaliśmy o tym jak rozbierano go bez żadnego oglądania się na zabytkowość, którą dzisiaj dopiero świetnie rozumiemy. Tym częściom, których nie rozebrano nadawano nowe funkcje, co również wiązało się przekształceniami. Niewiele jest takich miejsc, które do dziś można określić jako średniowieczne. Ale nie jest tak, że całkiem nam ich w Sztumie zabrakło. Do takich miejsc należy niedostępna na co dzień do zwiedzania gotycka piwnica pod skrzydłem południowym.

Architektoniczną praktyką stosowaną w zamkach krzyżackich było wyposażanie podziemnych kondygnacji zamkowych skrzydeł w wejścia, którymi można się było do nich dostać prosto z dziedzińca. Takie zakończone wejściem na poziomie dziedzińca ceglane tunele noszą nazwę “szyj piwnicznych”. Wylot takiej właśnie szyi widać po południowej stronie dziedzińca, kilka zaledwie kroków od głównej bramy. Istnieje również drugie zejście, prowadzące do piwnicy z głównego holu części muzealnej - obecnie niedrożne. Prawdopodobnie za czasów Krzyżaków całe skrzydło południowe było podpiwniczone, jednak do dziś dostępne są tylko podziemne pomieszczenia w jego części zachodniej.

Piwnica, która wbrew przeciwnościom losu, których pełna jest sztumska historia zamkowa, dotrwała do naszych czasów, to niesamowite wnętrze z gotyckimi sklepieniami wspartymi na ośmiobocznych filarach, których prawie nie widać, bo gurty, czyli ceglane pasy biegnące przez sklepienie, spływają do poziomu posadzki. Posadzka zaś, co wiemy z archiwalnych zdjęć, była kiedyś brukowana. Niestety sposób wykorzystania tego niezwykłego i bardzo cennego dla zamkowego założenia miejsca spowodował w nim spore uszkodzenia. Nie stało się to bynajmniej za czasów pruskich, tylko w znacznie bliższych nam latach. Te uszkodzenia trzeba będzie naprawić, bo czymże byłby zamek bez porządnych lochów (choć nie jest to określenie, które lubią historycy architektury). Oprócz napraw piwnice wymagają też badań, dzięki którym na pewno dowiemy się więcej o historii zamku, a kto wie, być może kryją się tam przed nami prawdziwe tajemnice...

 

#otwartebramy #locumscrentum
#ZamekWSztumie #MZMoline
#Muzea_MKiDN #zostanwdomu

_ _ _ _ _

Fot. Bogusz Wasik

 

 


 

Skrzydło południowe zamku

 

Podobnie jak inne budowle tego typu, zamek w Sztumie powstawał etapami. Kiedy wznoszone mury obwodowe wraz z bramami i wieżami wyznaczały już jego obręb, dostawiono do nich kolejne ściany tworząc wewnątrz zabudowania. W taki sposób, najprawdopodobniej w końcu XIV w., powstało skrzydło południowe, czyli to, w którym obecnie mieszczą się wystawy i biura Muzeum.

W średniowieczu ten właśnie budynek pełnił rolę głównego skrzydła mieszkalnego Zamku i siedziby zakonnego wójta, o którym opowiemy osobno. Badania wskazują, że mógł być wówczas dwukrotnie wyższy niż dziś i że wraz z przyległą wieżą i zespołem bramnym stanowił zamek właściwy, co w źródłach określano mianem rechteshus. Być może ów “właściwy zamek” w Sztumie, tak jak malborski Zamek Wysoki i inne centralne części zakonnych zamków krzyżackich, był objęty klauzurą, czyli traktowany był jak klasztor niedostępny dla świeckich.

Do dziś, choć częściowo, zachowały się średniowieczne piwnice skrzydła południowego (o czym więcej wkrótce). W przyziemiu znajdowały się zapewne pomieszczenia o funkcjach gospodarczych np. kuchnia. Pomieszczenia reprezentacyjne i mieszkalne powinny się znaleźć na pierwszym piętrze, do którego dostać się można było wchodząc na zewnętrzny, drewniany ganek. Gdzieś tu - choć na razie nie wiemy dokładnie gdzie - znajdować musiała się zamkowa kaplica wójtowska, refektarz, w którym rycerze zakonni spożywali posiłki, zapewne również kancelaria i inne ważne pomieszczenia. Również na pierwszym piętrze znajdowały się komnaty, które zamieszkiwał wójt i jego współpracownicy. Wyższe, nieistniejące dzisiaj kondygnacje służyły funkcjom magazynowym i obronnym.

W 1466 r., po drugim pokoju toruńskim, zamek przeszedł pod polskie panowanie i stał się siedzibą starostów sztumskich. Skrzydło południowe uległo wówczas pewnym przekształceniom i uzyskało nowe wyposażenie o czym opowiadają nam nowożytne lustracje. Ale i o tym szczegółowo opowiemy innym razem.

 

#otwartebramy #locumscrentum
#ZamekWSztumie #MZMoline
#Muzea_MKiDN #zostanwdomu

_ _ _ _ _

Fot. Berdard Jesionowski

 

 


 

Zamkowe mury cz.2

 

Jak już wspominaliśmy, Zamek w Sztumie miał wysokie mury obronne. Zbudowano je z kamienia i cegły, łączonych zaprawą wapienną. W pierwszej kolejności kopano rów fundamentowy. W nim układano najpierw kamienienie bez zaprawy, stosując ją dopiero blisko poziomu gruntu. Był to typowy wówczas sposób budowania. Wyżej mury miały wysokie partie kamienne, które są najlepiej zachowaną ich częścią. Budowano je starannie, układając kamienie tak, że tworzyły sekwencję poziomych, równych warstw. Wyższa część murów była ceglana, zbudowana w układzie cegieł zwanym gotyckim. Do budowy wykorzystywano drewniane rusztowania.

Najbardziej charakterystycznym elementem obwodu obronnego Zamku w Sztumie były wysokie arkady od strony dziedzińca. Najlepiej zachowały się wewnątrz Wozowni. Arkady takie można spotkać nie tylko w Sztumie (są np. w Malborku i Toruniu). Nie służyły bynajmniej efektownemu wyglądowi. Z jednej strony zapewniały oszczędność materiału budowlanego, gdyż we wnętrzu arkad mur był cieńszy, a z drugiej strony mur opierający się silniej na punktowych fundamentach arkad był stabilniejszy.

Na koniec możemy się zastanowić kto budował mury średniowiecznych zamków krzyżackich? Nie byli to niewolnicy czy chłopi. Praca ta wymagała specjalistów. Budowniczych zatrudniano na umowy i opłacano według czasu pracy i ilości zbudowanego muru. Chłopi w ramach swoich powinności mogli wykonywać co najwyżej prace nie wymagające kwalifikacji, jak zwożenie kamieni ze swoich pól, czy kopanie ziemi, ale w przypadku tego ostatniego wiemy, że zatrudniano też kopaczy na umowy.

 

#otwartebramy #locumscrentum
#ZamekWSztumie #MZMoline
#Muzea_MKiDN #zostanwdomu

_ _ _ _ _

Fot.
1. Przykład muru obronnego z arkadami - zamek w Toruniu (fot. B. Wasik)
2. Rycina. Arkady muru obronnego w Wozowni (wg Bernharda Schmida)

 

 


 

Zamkowe mury cz. 1

 

Mimo tych wszystkich zniszczeń, o których opowiadaliśmy, Zamek w Sztumie pochwalić może się czymś, czego wiele zamków już nie ma - zamkniętym pierścieniem murów. Nie są to wprawdzie mury tak wysokie jak kiedyś, ale dzięki temu że przetrwały do naszych czasów w stanie ciągłym, łatwo możemy wskazać co jest zamkiem, a co nim nie jest. Takie rozróżnienie nie jest wcale oczywiste w wielu miejscach, w których proces rozbiórki nikomu niepotrzebnych zamkowych konstrukcji objął także mury obronne. Dzięki pracy historyków i archeologów o zamku w Sztumie wiemy coraz więcej. Między innymi o jego murach. Jak więc wyglądały one w czasach Krzyżaków? Po pierwsze były znacznie wyższe. Na dzisiejszych pozostałościach - wzniesionych głównie z polnego kamienia, znajdowała się specyficznie ukształtowana nadbudowa z cegły.

Tak zbudowany mur sięgał wysokości prawie 9 metrów od dzisiejszego poziomu dziedzińca. Można to sprawdzić do dziś przyglądając się śladom połączenia ceglanych części murów od zachodu i północy z tym, co zostało z narożnej baszty - tej, którą czasem nazywa się „więzienną”. Na obu jej bocznych ścianach, tam gdzie powinien przylegać mur obronny, widać jego fragmenty i tzw. strzępia, czyli biegnącą pionowo serię zagłębień, w których znajdowały się cegły rozebranego muru. Mur ten obiegał teren zamku na kształt nieregularnego sześciokąta - tak jest do dzisiaj.

U południowo-zachodniego narożnika znajdowała się (i do dziś znajduje) brama, która poprzez most łączyła zamek z miastem. Wszystko wskazuje na to, że nie była to za krzyżackich czasów brama jedyna. Ale o tym, w którymś z następnych spotkań z Zamkiem w Sztumie przez #otwartebramy. Zamek miał jeszcze jeden mur, tzw. niski, który znajdował się u brzegu fosy. O tym z czego i w jak przemyślny sposób zamkowe mury były zbudowane opowiemy jutro.

 

#otwartebramy #locumscrentum
#ZamekWSztumie #MZMoline
#Muzea_MKiDN #zostanwdomu

 

KLAUZULA INFORMACYJNA


Na podstawie art. 13 Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych), publ. Dz. Urz. UE L Nr 119, s. 1 informujemy, iż:
  1. Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Muzeum Zamkowe w Malborku (ul. Starościńska 1, 82-200 Malbork) reprezentowane przez Dyrektora.
  2. W sprawach z zakresu ochrony danych osobowych mogą Państwo kontaktować się z Muzeum Zamkowym w Malborku pod adresem e-mail: inspektor@zamek.malbork.pl
  3. Dane osobowe będą przetwarzane w celu realizacji umowy cywilnoprawnej.
  4. Dane osobowe będą przetwarzane przez okres niezbędny do realizacji ww. celu z uwzględnieniem okresów przechowywania określonych w przepisach odrębnych, w tym przepisów archiwalnych.
  5. Podstawą prawną przetwarzania danych jest art. 6 ust. 1 lit. b) ww. rozporządzenia.
  6. Odbiorcami Pani/Pana danych będą podmioty, które na podstawie zawartych umów przetwarzają dane osobowe w imieniu Administratora.
    Osoba, której dane dotyczą ma prawo do:
    - dostępu do treści swoich danych oraz możliwości ich poprawiania, sprostowania, ograniczenia przetwarzania oraz do przenoszenia swoich danych, a także - w przypadkach przewidzianych prawem - prawo do usunięcia danych i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania Państwa danych.
    - wniesienia skargi do organu nadzorczego w przypadku gdy przetwarzanie danych odbywa się z naruszeniem przepisów powyższego rozporządzenia tj. Prezesa Ochrony Danych Osobowych, ul. Stawki 2, 00-193 Warszawa
Podanie danych osobowych jest warunkiem zawarcia umowy cywilnoprawnej. Osoba, której dane dotyczą jest zobowiązana do ich podania. Konsekwencją niepodania danych osobowych jest brak możliwości zawarcia umowy. Ponadto informujemy, iż w związku z przetwarzaniem Pani/Pana danych osobowych nie podlega Pan/Pani decyzjom, które się opierają wyłącznie na zautomatyzowanym przetwarzaniu, w tym profilowaniu, o czym stanowi art. 22 ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych.