Dziś muzeum czynne jest w godzinach: 9:00 - 16:00

Blog

16 lutego, 2024 | Historia – pamięć

Sala wystawowa. Na pierwszym planie czarny pulpit z tekstem. Za nim ścianka z napisem Nigra crux mala crux. W głębi gabloty ekspozycyjne z zabytkami. Widoczny fragment sklepienia i posadzki z kolorowych płytek.

Wystawa „Nigra crux mała crux. Czarna i biała legenda zakonu krzyżackiego” już za nami. Odwiedziło ją ponad 70 000 gości, co można chyba odczytać jako wyraz zainteresowania tą pierwszą w ogóle muzealną próbą opowiedzenia fenomenu pamięci o Zakonie Szpitala NMP Domu Niemieckiego w Jerozolimie i jego obecności w tradycjach narodowych Polski, Litwy i Niemiec. To opowieść o istotnej części naszej kultury popularnej,  identyfikowalnych przez nas Polaków symbolach (często na zasadzie „skąd ja to znam?”), kalkach myślowych, uproszczonych sądach, stereotypach, a wreszcie o bardzo niebezpiecznym styku historii i polityki, propagandy, przybierającej często nienawistną twarz. To była zatem wystawa bardziej o pamięci, niż o historii. Co to jednak właściwie znaczy? 

Posłużmy się przykładem wyjaśniającym jednocześnie tytuł wystawy. Otóż w Wielkim Tygodniu roku 1411 r. dwóch gdańskich burmistrzów oraz dwóch rajców zostało zaproszonych na zamek krzyżacki w Gdańsku, gdzie spotkać się mieli z miejscowym komturem, Heinrichem von Plauen. I ślad po nich zaginął. Po tygodniu wydano ich ciała (według niektórych wersji miały wypłynąć fosą zamkową). Burmistrzowie i rajcy w nigdy niewyjaśnionych okolicznościach stracili życie. To historia, czyli fakty potwierdzone w wiarygodnych źródłach. Wydarzenie to wzbudziło szeroki rezonans w mieście.  Wydarzenie opisywały wszystkie gdańskie kroniki, m.in. XV-wieczna kronika Ferberów:

Takoż, kiedy ich już zamordowali, ściągnęli martwe ciała w gnój i piach, i trzymali je tak aż do ósmego dnia. A mieszczanie w Mieście sądzili, że ich uwięziono i wiele o tym pośród mieszkańców Miasta mamrotano. A kobiety wysyłały na zamek wino i kapustę, które Krzyżacy odbierali i zatrzymywali dla siebie, mówiąc, że tamci są uwięzieni i że im to przekażą. Tak ukrywali mord. Później w wielkanocny poniedziałek wydali z zamku martwe ciała. Tak się przekonano, jak zostali zamordowani. (tłum. A. Masłowski).

Jeden z czytelników, poruszony tym fragmentem kroniki napisał na marginesie „Nigra crux mała crux ” – „czarny krzyż zły krzyż”. Był to wyraz emocjonalnej oceny tego, co wydarzyło się w Gdańsku, idealnie naszym zdaniem oddający treść wystawy. 

 Narracja o tych wydarzeniach wraz z upływem czasu rozszerzała się. Pojawiały się nowe szczegóły, które nie pochodziły jednak z nowo odkrytych źródeł historycznych, a były przejawem „pamięci” o tych wydarzeniach – cytat z dzieła „Opisanie miasta Gdańska” z końca XVI w.

Komtur zamkowy (…) zaprosił trzech burmistrzów, Konrada Letzkaua, Arnolda Hechta, Tidemana Huxera i jednego rajcę Bartłomieja Grossa, męża córki Letzkaua, (…) w gości na wieczerzę do zamku, czego panowie ci, nie chcąc dawać powodu do dalszych nieporozumień i wrogości, nie mogli mu odmówić. Stawili się więc tam w określonej porze w Niedzielę Palmową. (…) Kiedy weszli do sali napotkali tam komtura z wieloma braćmi zakonnymi, który ich na powitanie zwymyślał od szelm i łobuzów, opowiedział przy tym jak wiele razy jemu i zakonowi stawali okoniem, i że dłużej tego cierpieć nie zamierza. (…) Trzech panów umieszczono w osobnych celach, a dalej komtur z braćmi świętował cały dzień. Kiedy wspólnie o północy upili się wszyscy zupełnie, przywiedziono na rozkaz komtura związanego pana Konrada Letzkaua z kneblem w gębie, którego natychmiast opadli zadając mu dziesięć ciosów, a na koniec podrzynając gardło. Dalej w ten sam sposób zamordowano pana Arenda Hechta szesnastoma i pana Bartłomieja Grossa siedemnastoma ciosami (…). Mord ten utrzymali w tajemnicy, więc ani Rada ani mieszczanie nie wiedzieli o nim. (…) Tak ukrywano mord do szóstego dnia, który był wigilią Wielkanocy (…) kiedy martwe ciała wyrzucono pod zamkiem. (tłum. A. Masłowski)

Narracja uległa zatem rozbudowaniu, ale to wcale nie oznacza, że tak było, bowiem nie pojawiły się żadne wiarygodne fakty. Tak naprawdę wciąż nie wiemy co dokładnie zaszło w 1411 r. na gdańskim zamku? I tu dochodzimy do sedna: Historia  mówi o tym jak było, a pamięć jak nam się wydaje, że było lub jak chcemy, żeby było. Myśl tę rozwiniemy dalej. 

Czarny pulpit. Po lewej stronie tekst informacyjny, po prawej powiększona miniatura przedstawiająca czterech mężczyzn. Trzech stoi po lewej stronie, czwarty klęczy na ziemi pomiędzy ciałami martwych ludzi.

Fragmenty wystawy z prezentacją gdańskich wydarzeń roku 1411. Fot. J. Pacanek/MZM

Treści bloga udostępniane są na podstawie licencji uznającej autorstwo dla celów tylko niekomercyjnych.
Licencja Creative Commons Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne 4.0
Szczegóły: Poznaj licencje Creative Commons - Creative Commons Polska Creative Commons Polska

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Bilety

Kup bilet w naszym systemie online

Godziny otwarcia

  • Pn - Ndz:9:00 - 16:00
Wystawy
  • Wt - Ndz:9:00 - 15:00

Kontakt

Informacja turystyczna

  • +48 55 647 08 00
  • +48 55 647 09 02
  • +48 55 647 09 78